Witam was w kolejnym poście, który jest poświęcony trzem wspaniałym koniom. Mam nadzieję, że poprzedni post przyjął się bardzo dobrze. Zapraszam do przeczytania o moich kochanych staruszkach - tak staruszkach, ponieważ są to dziadkowie. ;P Zaczynajmy!
Argonauta
Jedyny z koni, który nauczył mnie tak ogromnej ilości rzeczy. Argonauta, w zdrobnieniu Argo lub Arguś ma 25 lat, jest wałaszkiem i jest rasy SP. Poznałam go na początku mojej przygody z jeżdziectwem, do niego podeszłam jako pierwszego, wydawał mi się wtedy taki piękny, ogromny. Gdy podeszłam do boksu skulił uszy i próbował mnie odgonić, a ja, jako mała dziewczyna przestraszyłam się i pobiegłam w kierunku hali na jazdę, później się do niego więcej nie zbliżałam. Po roku-półtorej czasu zaczął mnie strasznie korcić do jazdy i ciekawić, aż w końcu stało się! W ferie 2016, w lutym wsiadłam na niego. Był on moją pierwszym sportowym koniem. Pamiętam, że byłam strasznie przerażona, a również jednocześnie podekscytowana tą sytuacją. Tak oto zrobiłam przeskok w jeździe. W kwietniu zaczęłam treningi sportowe, które miałam właśnie na nim. Byłam bardzo szczęśliwa, gdyż dogadywałam się z nim w 98%. W drugim tygodniu wakacji niestety musiałam zaprzestać z treningami, gdyż moja trenerka urodziła. Jeździłam więc "od tak sobie" i wymyślałam sobie ćwiczenia oraz układ drągów. Jednak musiałam wyjechać na dwa tygodnie z rodzicami na wakacje. Po tym, jak wróciłam dowiedziałam się, że Argo kuleje. Byłam w szoku, co prawda, miał on problemy z kopytami i ścięgnami, ale nigdy jeszcze się to nie zdarzyło. Dowiedziałam się, że jeździła na nim jedna z dziewczyn i zaczął kuleć. Po tym jak weterynarz przyjechał, zapadł wyrok - zapalenie stawu skokowego. Jakie było leczenie? Spacerki stępem i smarowanie wcierką rozgrzewającą. Leczenie trwa do dziś, ale już jest lepiej. Może być wypuszczany na pastwisko, co jest świetną wiadomością. Argonauta nauczył mnie ogromnej ilości rzeczy, m.in. cierpliwości, zgrania, punktualności, pokory, kompromisów, "miłości", doceniania szczegółów, dbania o otoczenie oraz wielu innych. Żadnemu koniu nie zawdzięczam tyle co jemu. Argo jest bardzo cierpliwy, inteligentny na swój sposób, oraz kochany, nie umiem się na niego długo gniewać i nie, nie chcę aby zabrzmiało to jak bym była sq, bo umiem podnieść na niego głos, uderzyć go/skarcić. Argo umie takie rzeczy jak: chodzenie za mną, daje cześć, daje buzi i jestem w trakcie uczenia go wymachu przednią nogą. Arguś z charakteru jest chamski i to jest prawda. Umie ugryźć bez powodu, kopnąć i deptać po nogach za nic. Cóż mogę jeszcze o nim dodać, chyba to już wszystko. Zdjęcie wałaszka:
Adjante
Adjante (czyt.Adżante), w zdrobnieniu Adżi jest wałaszkiem, ma 17 lat i jest rasy SP. Adżi jest mocnej budowy, z dużymi mięśniami klatki piersiowej. Jest on idealny na tereny - zawsze spokojnie i dziko. Jest koniem do pchania, i to zdecydowanie. Moja przygoda z nim zaczęła się w czerwcu, gdy po raz pierwszy na niego wsiadłam - jedyne co o nim przedtem wiedziałam to to, że jest paskudny z charakteru, kopie, gryzie i bryka. Zawsze z ziemi się go bałam, że mnie ugryzie, że kopnie itp. Gdy wsiadłam na niego, nie czułam stresu czy strachu. Całą jazdę jeździłam na rozluźnieniu. Wtedy stwierdziłam, że nie jest taki zły jak go piszą i zaczęłam na nim jeździć. Praktycznie jeżdżę na nim cały czas, od kąt Argo kuleje. Co prawda, nie dogaduję się z nim w 100%, ale ciągle dążymy do tego. Adjante jest moim wiernym kompanem w terenie - uwielbiam go do leśnych i polnych wyjazdów. Czuję się na nim bezpiecznie, bo wiem, że niczego się nie przestraszy, nie rozbryka się i nie wyciągnie mnie w galopie. Nie mam pojęcia co mogę więcej powiedzieć o nim, więc przejdę do następnego kolegi. Fota Adjantego (mam tylko takie):
Gon
Gon, Gonek, Dżony.. Kolejny emeryta do naszego składu! Gon ma 24 lata, jest sp-iakiem oraz wałaszkiem. Ma bardzo spokojny charakter, nie boi się niczego, nie płoszy się. Odpowiada idealnie na wszystkie sygnały jeźdźca - po prostu koń profesor! Potrafi bardzo dużo nauczyć oraz jest wyrozumiały i cierpliwy. Choruje od dwóch lat na zespół Cushinga. Gona poznałam również na początku mojej przygody z jeździectwem. Obecnie znajduje się na emeryturze z powodu choroby. Jeździłam na nim z pięć razy i później przestałam, gdyż przesiadłam się na Adjantego. Jakaś tam fotka Gonka po jeździe:
Dzięki wielkie za przeczytanie tego posta i do następnego!
Trzymajcie się,
~ Wika


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz